historia
zarząd
statut
członkowie
Związek Polskich Armatorów Śródlądowych














Wywiad ze Zbigniewem Garbieniem - Prezesem ZPAŚ
/ 2010-08-09 /


 
 
 
 
Nie tylko drogi wodne
 
 
Ze Zbigniewem Garbieniem, prezesem Związku Polskich Armatorów Żeglugi Śródlądowej rozmawia Janusz Kajda. Rozmowa ukazała się w najnowszym numerze Polskiej Gazety Transportowej.

- Jak obecny kryzys gospodarczy odczuwają polscy armatorzy żeglugi śródlądowej?
- Kryzys najciężej dotyka małe firmy, do kategorii których należą przedsiębiorstwa prowadzone przez członków związku. Zastanawiamy się jak przeżyć przerwę nawigacyjną wywołaną powodziami, jak spłacić zaciągnięte kredyty, co zrobić, aby utrzymać i nie zwalniać doświadczonych i mających uprawnienia marynarzy. Ciągle myślimy, skąd wziąć niezbędne środki na kolejne remonty klasowe lub dostosowanie, wysłużonego najczęściej, taboru do nowych wymagań technicznych.
O nowej flocie, bez finansowego wsparcia, możemy zapomnieć. Warunki kredytowe proponowane przez Fundusz Rozwoju Żeglugi nie załatwiają sprawy. Polscy armatorzy, na co dzień pracujący w bardzo trudnych warunkach, wynikających ze złego, a nawet katastrofalnego stanu technicznego polskich dróg wodnych, muszą szukać ładunków na Zachodzie.

Kryzys dotknął także naszych kolegów pracujących stale za granicą. Chodzi tu o drastyczne obniżenie frachtów z powodu spadku podaży ładunków, co prowadzi do bezwzględnej walki na żeglugowym rynku, rosnące koszty eksploatacji statków spowodowane między innymi nowymi wymaganiami technicznymi i wzrostem cen paliwa. W Polsce sprzyjają temu często niespójne i nieżyciowe przepisy lub niekorzystna dla armatorów ich interpretacja. Przykładem może być ustawa o akcyzie od paliw żeglugowych, zmuszająca armatorów do wykonywania nielogicznych, dodatkowych czynności biurokratycznych, komplikujących, a nie upraszczających funkcjonowanie firm.

- Wynika z tego, że armatorzy borykają się z wieloma problemami. Zatem jak związek pomaga im w ich rozwiązywaniu?
- W minionym roku udało nam się załatwić w części postulaty armatorów. W lipcu 2009 r. ukazała się nowela do przepisów o kwalifikacjach zawodowych, w której postulaty ZPAŚ zostały w całości uwzględnione. Chodzi m.in. o bezterminową wymianę starych patentów i świadectw na nowe, ułatwienie w uzyskaniu patentu kapitana żeglugi śródlądowej klasy A, otwarcie drogi do zdobywania kolejnych stopni marynarskich, od stopnia starszego marynarza dla posiadaczy patentów żeglarskich stermotorzysty. Umożliwi to dopływ nowych kadr, gdyż obecnie odczuwamy ich brak.

- Czego nie udało się załatwić w 2009 r. z bardzo istotnych spraw mających wpływ na rozwój polskiej żeglugi śródlądowej?
- Uczestnicząc w pracach polsko-niemieckiej Grupy Roboczej d/s Żeglugi na Odrze Granicznej, przedstawiliśmy listę problemów związanych z uznawaniem polskich świadectw i kwalifikacji marynarskich, dokumentów statkowych i związanych z tym różnic w interpretacji zapisów umowy polsko-niemieckiej z 1991 r. o żegludze śródlądowej. Problem dokumentów statkowych rozwiąże wprowadzana z opóźnieniem Dyrektywa Techniczna. Pozostaje jednak sprawa uznawania składów załóg i świadectw marynarskich.
Nie udało się nam nawiązać relacji, przede wszystkim mentalnego, z drugim ważnym partnerem ZPAŚ – Krajowym Zarządem Gospodarki Wodnej, będącym organem administracji dróg wodnych. Z nielicznych kontaktów wynika, że w dalszym ciągu obowiązuje w KZGW zasada, że najlepiej na polskich drogach wodnych nic nie robić i nic o nich nie mówić, a żeglugę można uprawiać wtedy, gdy są odpowiednie stany wód. Statki powinniśmy przystosować do warunków panujących na drogach wodnych, a więc wrócić do średniowiecznych szkut i galarów.

W takiej sytuacji trudno mówić o normalnej działalności gospodarczej, podpisywaniu długoterminowych kontraktów, planowaniu przewozów czy rozwoju firmy. KZGW dotychczas nie zadbała o prawidłowe warunki egzystowania na polskich drogach wodnych, na których brakuje miejsc postojowych, punktów zdawania śmieci i fekaliów, pobierania wody oraz prądu. Nadal będziemy ze zdwojoną siłą walczyć o polepszenie warunków żeglugowych, gdyż, jak na razie, Polska jest białą plamą na europejskiej mapie dróg wodnych. Musimy wszyscy zrozumieć, że bez właściwego pojmowania słowa gospodarka wodna, nie będzie na naszych rzekach nawet turystyki kajakowej.

- Jak wygląda współpraca z europejskimi organizacjami żeglugi śródlądowej?
- Minął rok od momentu, gdy ZPAŚ przystąpił do Europejskiej Organizacji Żeglugowej ESO. Współpraca rozwija się doskonale. Jesteśmy informowani o wszystkich działaniach związanych z transportem wodnym, którymi ESO i Europa się zajmuje. Chodzi tu o nowe przepisy, sposoby zwalczania kryzysu. Wiemy jakie regulacje prawne przyjmowane są w Centralnej Komisji ds. Żeglugi na Renie, co jest dla nas bardzo ważne, gdyż stanowią one podstawę do powstawania przepisów na szczeblu europejskim. ESO pomaga nam w przedstawianiu naszych postulatów na forum Unii Europejskiej. Dzięki temu w listopadzie 2009 r. uczestniczyliśmy w rozmowach armatorskich z dyrektoriatem do spraw transportu Komisji Europejskiej dotyczących zwalczania skutków kryzysu na rynku żeglugowym, gdzie nasz głos został z uwagą wysłuchany, a przedstawiciel rządu opuścił salę przed przerwą na kawę.

Ostatnio spotkaliśmy się z dwoma związkami armatorów działającymi w Czechach. Okazuje się, że żeglugowcy zza południowej granicy borykają się z podobnymi do naszych problemami. Tak jak my, dążą przede wszystkim do poprawy żeglugi na zaniedbanych drogach wodnych, do modernizacji przestarzałej floty. Zaniepokojeni są odpływem kadr do zachodnich armatorów, marginalizacją najbardziej ekologicznego transportu, jakim jest żegluga śródlądowa. Na ostatniej Naradzie Przednawigacyjnej postanowiliśmy, że wspólnie będziemy rozwiązywać nurtujące nas kwestie i cyklicznie się spotykać.
To otwarcie na Europę pomaga nam w dostępie do informacji ułatwiających wypełnianie zadań nałożonych na związek, a także poznanie zasad działania pokrewnych organizacji armatorskich.

- Jakie są plany?
- Musimy zająć się unifikacją programów nauczania w szkolnictwie zawodowym, a potem dyrektywą Parlamentu Europejskiego dotyczącą kwalifikacji zawodowych w żegludze śródlądowej. Mamy nadzieję, że będzie sprawniej wdrażana od dyrektywy technicznej. Ważne problemy dotyczące naszej branży w dobie kryzysu powinny być załatwione w szybkim tempie, a przede wszystkim przyjęcie Polski do Centralnej Komisji ds. Żeglugi na Renie w charakterze obserwatora. Stosowny wniosek w tej sprawie złożyło Ministerstwo Infrastruktury. Jeśli tak się stanie, to mogą skończyć się problemy z uznawaniem polskich dokumentów statkowych i załogowych przez administracje wodne państw należących do Unii Europejskiej.
Naszą wspólną sprawą powinna być edukacja społeczeństwa, przedstawianie mu ważkich problemów związanych z wodą. Bowiem gospodarka wodna to nie tylko drogi wodne i najbardziej ekologiczny transport, ale również rozumnie pojmowana ekologia, ochrona przeciwpowodziowa, zaopatrzenie w wodę ludności, stepowienie gruntów, hydroenergetyka i turystyka wodna.

Polska Gazeta Transportowa
30/2010

| powrót |



created by rutsoft
© ZWIĄZEK POLSKICH ARMATORÓW ŚRÓDLĄDOWYCH