historia
zarząd
statut
członkowie
Związek Polskich Armatorów Śródlądowych














Jasnozielone, ciemnozielone, ale czy zielone...? Cz. Szarek
/ 2008-05-26 /


Jasnozielone, ciemnozielone, ale czy zielone...?

 

Ten prowokacyjny tytuł skrywa w swojej treści kilka ważnych, a przy tym bardzo interesujących zależności, które to są ciekawym sygnałem dla naszej marynarskiej Braci. Rzecz się sprowadza do bardzo prostej ale bardzo ważnej relacji, na płaszczyźnie; środowisko-żegluga-społeczeństwo. Bazując na tych trzech słowach można stworzyć definicję, która to wyczerpie całość zagadnienia i tym samym temat może nie istnieć do dalszych rozważań, bo będzie nadzwyczaj czytelny.

Żegluga - działalność gospodarcza (transport) na rzecz społeczeństwa prowadzona w warunkach maksymalnego poszanowania środowiska naturalnego.

Ta krótka, zwięzła a tym samym bardzo czytelna definicja jest rzeczą oczywistą dla wielu narodów, ba, inne kraje odpowiednio promują i premiują taką działalność transportową. Dlaczego w Polsce jest inaczej? Czy tak musi być nadal? Odpowiedzi na te pytania skrywa niniejszy artykuł.

Dnia 20.05.2008. jako członek z ramienia Związku Polskich Armatorów Śródlądowych brałem udział w obradach Komisji ds. Udziału Społeczeństwa przy Radzie Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego rzeki Warty a zajmującej się "Przeglądem istotnych problemów gospodarki wodnej dla obszarów dorzeczy". Było to dla mnie drugie spotkanie Komisji i zgodnie z zadeklarowaną chęcią na poprzednim posiedzeniu przygotowałem materiał w formie prezentacji audiowizualnej pt. "Funkcjonowanie żeglugi śródlądowej w regionie wodnym Warty w kontekście aspektów środowiskowych na wodzie i lądzie".

Moim przedmówcą był Pan Krzysztof Schwartz z Nadleśnictwa Jarocin, który w referacie "Gospodarowanie wodami na terenie Nadleśnictwa Jarocin - ochrona lasów łęgowych" wskazał jako istotny problem straty w drzewostanie lasów łęgowych. Jako główną przyczynę wskazał brak wody (obniżenie poziomu wód gruntowych) w okresie letnim. Jako bezpośredniego sprawcę takiego stanu rzeczy wskazał zbiornik retencyjny Jeziorsko, a dokładniej sposób jego użytkowania. Pan K. Schwartz wskazał na sposoby jakie podjęło Nadleśnictwo w celu ratowania ginących lasów łęgowych oraz koszty jakie temu towarzyszą.

Następnie w przekazanym przez Przewodniczącego Komisji mi głosie odniosłem się twierdząco do wskazanego przez przedmówcę adresata stawianych zarzutów niewłaściwego gospodarowania wodą na zbiorniku Jeziorsko, dodając jednocześnie, że w tym roku odbędzie się Rozprawa Wodno-Prawna w tej kwestii i będzie stosowna okazja aby to zmienić.

Przechodząc do zasadniczej części mojego wystąpienia zaproponowałem nieco inną formę prezentacji materiału a mianowicie przekaz obrazem.

Pokazałem Członkom Komisji kilkaset slajdów z odbywanej w między czasie podróży na trasie Kostrzyn-Poznań-Kostrzyn. Pokaz uzupełniałem bezpośrednim komentarzem do prezentowanego obrazu, akcentując jednocześnie ważniejsze aspekty sprawy. Pokazałem przykłady zaniedbań utrzymania stanu linii brzegowej rzeki, zniszczone umocnienia brzegowe, podmyte przez wodę brzegi, powalone drzewa, zalegające śmieci. Pokazałem zarówno zaniedbania Administracji Dróg Wodnych, mimo nałożonego zapisami ustawowymi obowiązku ich usuwania, pokazałem też jakże szkodliwą dla środowiska działalność człowieka, tego miejscowego i tego przyjezdnego, turysty czy wędkarza. Pokazałem arogancję człowieka dla rzeki i grożące z tego niebezpieczeństwa. Poprzez traktowanie jej jako zbiorowego wysypiska, kanału ściekowego czy złomowiska, wykazałem pomylenie pojęć między renaturalizacją a wandalizmem. Te wszystkie obrazy pokazałem oczami ludzi wody, ze statku płynącego właśnie tą rzeką. Pokazałem obrazy, których nie widzą na co dzień urzędnicy z okien swych biur, nie widzą ich zwykli ludzie z okien swoich domów. Tą prawdę widać z wody. Pokazałem statek na rzece w czasie swojej normalnej pracy. Pokazałem statek, który doskonale dostosowuje się do warunków na rzece, który nie szkodzi a wręcz pomaga rzece. W swoim komentarzu wykazałem zależności szkodliwego oddziaływania transportu drogowego i kolejowego na środowisko przeciwstawiając im transport wodny jako przyjazny i oczekujący takiegoż traktowania.

W trakcie swojej prezentacji starałem się jednak pokazać też walory pozytywne tej rzeki. Znam tą rzekę od kilkunastu lat, znam jej piękno, dobroć i hojność. Wiem, że stan obecny to wypadek przy pracy. Nie daję bowiem wiary, że tak ma wyglądać realizacja hasła - renaturalizacja rzek.

Na zakończenie swojej prezentacji przeprosiłem za przekroczenie wyznaczonego mi czasu, przeprosiłem za jakość i formę przekazu, ale sądzę, że zarówno forma jak i jakość pokazały to co jest prawdą a nie to co można zobaczyć w kolorowych folderach. Mówiąc te słowa nie wiedziałem że... Ale o tym w dalszej części.

Dziękując za poświęconą mi uwagę, zaprosiłem członków Komisji do odwiedzenia strony internetowej; www.zegluga.wroclaw.pl gdzie zamieszczane są materiały o tematyce żeglugi śródlądowej, gospodarki wodnej, środowisku.

Bezpośrednio po moim wystąpieniu na ręce Przewodniczącego padł wniosek ze strony Leśników o konieczności zorganizowania "posiedzenia Komisji" na wodzie. Uzasadnieniem wniosku była konieczność pozyskania wiedzy o wodzie ale od strony wody, gdyż to jest właściwa droga i źródło.

Zapytany wprost; czy jest to możliwe aby członkowie Komisji mogli by skorzystać z takiej możliwości, odpowiedziałem, że co prawda moje statki są statkami towarowymi i nie spełniają oczekiwań jak na statkach pasażerskich, ale obiecuję zająć się taką propozycją.

Następnie padały pytania bardziej szczegółowe, tyczące się konkretnych przykładów a wskazanych na pokazie, padały pytania o możliwość pozyskania tych bardzo interesujących zdjęć. Odpowiadając, poinformowałem zebranych, że wszystkie zdjęcia są do ich dyspozycji a ja będę sukcesywnie dostarczał nowych... nie koniecznie tak drastycznych. Warta jest bardzo piękną rzeką i tylko od nas ludzi zależy czy taką pozostanie.

Po przerwie rozpoczęło się procedowanie nad ostateczną treścią sprawozdania Komisji z prac nad "Przeglądem istotnych problemów gospodarki wodnej dla obszarów dorzeczy".

Zawnioskowałem, aby z jego pierwotnej treści usunąć zapis tyczący się negatywnego oddziaływania żeglugi śródlądowej na środowisko wodne. Podałem wnioski o wprowadzenie zapisów tyczących się powalonych drzew i konieczności ich usuwania, gdyż stanowią nie tyko przeszkodę nawigacyjną dla płynących jednostek, ale miejsca takie stają punktami gromadzenia się tam nieczystości, a to z kolei jest źródłem rozchodzącego się fetoru na okolicę. Podałem też wniosek o konieczności zorganizowania punktów odbioru odpadków (śmieci), wzdłuż szlaków wodnych itp. Podałem wniosek aby stopnie piętrzące wodę były wyposażone w przepławki dla ryb, w tym też zbiornik Jeziorsko, aby zweryfikować instrukcję użytkowania tego zbiornika, gdyż w obecnej formie jego praca przynosi szkodę środowisku. Zawnioskowałem o uruchomienie mechanizmu mającego na celu szeroko pojętą akcję edukowania społeczeństwa w zakresie gospodarki wodnej.

Wnioski te zostały przyjęte i ulokowane będą w poszczególnych punktach sprawozdania.
Debata nad ostateczną treścią zapisu nie przebiegała tak gładko jakby to wynikało z powyższego zapisu. Dochodziło do utarczek słownych między poszczególnymi grupami interesów.
Ekolodzy starali się przeforsować swoje, użytkownicy swoje. Doszło też do bezpośredniej polemiki między ekologiem a mną, lecz w sukurs przyszli mi zarówno leśnicy i naukowcy. Dziękuję im za to.

Ponad to muszę stwierdzić, że wszystkie wypowiedzi o żegludze śródlądowej mówiły już o niej jako o ważnym użytkowniku wody, co było dla mnie zdecydowaną różnicą w porównaniu ze stanem wcześniejszym. Tego właśnie nie wiedziałem wcześniej, w trakcie mojego wystąpienia.

W trakcie procedowania, a dokładniej, w trakcie wymiany poglądów z ekologiem doznałem pewnej refleksji, a mianowicie, czy mój adwersarz myśli tak jak mówi, czy tylko mówi bo tak chce albo musi?

Aby wyjaśnić bliżej ten problem, muszę posłużyć się innym przykładem z ostatnich kilkunastu dni. Przepraszam za wprowadzenie dozy tajemniczości w tym co chcę przekazać, ale zostałem o to poproszony i obiecałem dyskrecję. Kilkanaście dni temu zwróciła się do mnie Osoba ze świata nauki z prośbą o udzielenie Jej kilku informacji na potrzeby prowadzonych badań naukowych. Propozycję przyjąłem z zadowoleniem, jednak zaproponowałem nasze żeglugowe forum do poprowadzenia otwartej dyskusji na te interesujące obie strony tematy. Owa Osoba przyjaźnie podeszła do mojej propozycji, jednak wyjaśniła (nie są to cytaty dosłowne) że:

"Jestem pracownikiem naukowym na swojej uczelni i występowanie na Waszym żeglugowym forum mogłoby przynieść odmienny od zamierzonego skutek. Moja wypowiedź musiałaby być nakierowana przeciw Wam, albo też zaszkodziłaby mi. Dlatego z przykrością muszę odmówić uczestnictwa w debacie.

A moje prywatne zdanie? Prywatnie zgadzam się w pełni z tym co prezentujecie, jestem jednak pracownikiem Uczelni i to mnie do czegoś zobowiązuje. Tak, to życie. Badania zostały wykonane, a ich wyniki zostały wysłane pod odpowiedni adres. Moja dociekliwość spowodowała chęć pozyskania tej wiedzy i dlatego moje pytania."

Tu padają konkretne pytania i w odpowiedzi kilkudziesięciominutowa rozmowa telefoniczna.

"Dziękuję bardzo za tak dużą ilość informacji, może z czasem będzie można je wykorzystać.
Jestem Waszym sympatykiem. Do widzenia".

Muszę powiedzieć, że treść tej rozmowy była dla mnie bardzo wymowna. Podziwiam szczerość i odwagę mojego Rozmówcy. Tyle moja refleksja.

Po przeprowadzonym glosowaniu i przyjęciu sprawozdania, Przewodniczący podał informację,że przedstawicielka Krajowego Forum Spółek Wodnych Pani Sylwia Surowiak przygotowała stosowny program edukowania społeczeństwa w zakresie Gospodarki Wodnej. Materiał ten zostanie rozesłany do wszystkich członków Komisji z prośbą o uwagi i propozycje.

Na tym posiedzenie Komisji zostało zakończone, a następne wyznaczone zostało na wrzesień.

Teraz kilka uwag związanych bezpośrednio z tytułem artykułu. Wielokrotnie w czasie spotkań, rozmów, konferencji, dochodzi do wymiany poglądów na linii żegluga - ekolodzy, żegluga - administracja, żegluga - biznes. Zarówno przebieg, jak i wnioski z takich rozmów bywają bardzo ciekawe. Czasami pozytywne i napawające nadzieją, czasami beznadziejne w treści i beznadziejne we wnioskach. Znamienne przy tym jest to, że ciągle, w czasie wymiany argumentów jest przyznawana racja transportowi wodnemu, że to właśnie ten transport powinien być odpowiednio postrzegany, rozwijany, że powinien mieć "zielone światło".

My, naiwni niejednokrotnie, odbieraliśmy takie sygnały rzeczywiście jak "zielone światło" a nawet "jasnozielone", po czasie jednak sprowadzani jesteśmy na ziemię, do rzeczywistości. Znowu protesty, dociekania, argumenty.
Znowu wyjaśnienia: Macie "zielone światło", no, tylko nie jasnozielone, a raczej trochę inne, może ciemnozielone...

O co więc tu chodzi? Jaka jest prawda? Czy Nasi rozmówcy myślą tak jak wcześniej mówią, czy mówią tak, jak akurat im pasuje, czy mówią tak, bo... tak mówić muszą? Przywołana powyżej tajemnicza, ale szczera rozmowa telefoniczna, jest jednym z przykładów potwierdzającym ten dziwnie funkcjonujący mechanizm.

Co więc mamy robić? RÓBMY SWOJE. Cierpliwie, systematycznie, mądrze.

kpt. ż.ś. Czesław Szarek - Związek Polskich Armatorów Śródlądowych


| powrót |



created by rutsoft
© ZWIĄZEK POLSKICH ARMATORÓW ŚRÓDLĄDOWYCH